O autorze
Internet to bardzo pojemna przestrzeń. Pełen jest blogów, portali i przeróżnych poradników tematycznych. Jednak blog Lamali to nie kolejny standardowy element wirtualnego świata. To ciekawe, zaskakujące miejsce, w którym warto gościć i gdzie wypada bywać. Znajdziecie w nim wyłącznie rzeczy ciekawe, inspirujące i warte uwagi, które skłonią Was nie tylko do refleksji, ale także uśmiechu, a czasem - dyskusji.
Czego się tu spodziewać? Emocji wywołanych przez książki, ilustracje czy design, refleksji o teatrze, kinie i muzyce tworzonych dla dzieci.To blog magiczny, ale nie o czarodziejach, czy wróżkach, tylko o magii relacji rodziców i dzieci, o magii obrazu i słowa w świecie małego człowiek. O sztuczkach wyobraźni i o czarach rzucanych przez książki czy zabawki dla dzieci nie tylko na ich najmłodszych odbiorców, ale na nas wszystkich!

Nie tylko na walentynki...

Walentynki - przez niektóre media odżegnywane od czci i chwały jako święto amerykańskiej komercji. Fakt, półki sklepów i kwiaciarni zalały ostatnio tony bezużytecznych gadżetów, które dla nas - rodziców - są ewidentną tandetą wcale nie z USA, lecz z Chin, a dla naszych dzieciaków - kolorowymi atrakcjami, niemal na głos wołającymi "Weź mnie do domu!!" I co tu począć? Jak zwykle - poszukać pozytywnych aspektów tej tradycji.

W czasach, kiedy tak wiele doznań i relacji jest ściśle wirtualne, my Walentynki traktujemy jako święto relacji jak najbardziej realnych. U nas nie jest to dzień zakochanych, ale po prostu - dzień kochających. Oczywiście, to uczucie towarzyszy nam każdego dnia i codziennie staramy się je okazywać nie tylko sobie nawzajem, ale też naszej Tośce, rodzicom, bliskim, jednak 14 lutego tym mniej boimy się okazywać sobie… może nie wylewność, ale jednak - uczucie.



Tośka we wrześniu poszła do szkoły. No i się zaczęło - są pierwsze liścikowe emocje, pierwsze rumieńce… Co my na to? Obserwujemy, podpowiadamy, a przede wszystkim - staramy się mądrze pokazać, jak to serduszkowe święto powinno wyglądać w praktyce. Niezrównaną pomocą jest tu książka "Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham".

To nie tylko urokliwa opowieść zilustrowana pięknymi obrazkami, ale przede wszystkim - niezwykle nośny tekst o relacjach między ludźmi i o tym, jak ważne jest okazywanie sobie uczuć. Dla małego człowieka bardzo ważny okazuje się też przekaz o tym, iż miłości nie da się zmierzyć… Nasze dzieci, po osiągnięciu pewnego wieku, wszystko usiłują przełożyć na konkrety. Z jednej strony tkwią w abstrakcyjnym, bajkowym świecie, z drugiej - ile, kiedy, gdzie to pytania, na które muszą dostać odpowiedź, choć, czy ją do końca rozumieją, to już całkiem inna historia… Od bohaterów "Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham" dowiedzą się, że są na tym świecie rzeczy, których nie da się zamknąć ani w cyfrach, ani w słowach. A dokładniej nie rzeczy - są to emocje.
Inna rzecz, że dla zajączków (rodzica i dziecka) - bohaterów książki - mówienie o uczuciach, jest najnaturalniejszą rzeczą na świecie. I to piękne. Ale tym bardziuej ważne jest, by bajkę czytać razem z dzieckiem - chodzi o to, by wytłumaczyć mu znaczenie słowa "kocham", które na tych stronicach pada niezwykle często i uświadomić jego wagę.

O opinię na temat książki zapytaliśmy lamalowych rodziców. Byliśmy ciekawi jak oni ją ocenią i co w niej wyczytają...
"To historia o niewymuszonym wyrażaniu uczuć, gdzie powtarzane słowo kocham jest tak naturalne, jak skakanie po lesie. Sama stale przypominam moim dzieciom, jak bardzo je kocham. Nie tylko w chwilach szczęścia i euforii, ale także wtedy gdy mnie rozczarują, gdy wyprowadzą z równowagi, gdy już tak bardzo nie mogę ich znieść… Bo jeżeli słowa mają moc, to słowo kocham ma siłę, by stworzyć cały wszechświat. Buduje poczucie wartości i bezpieczeństwa, a złe emocje zamienia w dobre. głośne wypowiadanie tego słowa tworzy bliskość.

Piękna historia, napisana prostym językiem zrozumiałym dla czytelników w każdym wieku. Ale wcale nie porusza prostych tematów. Książka jest przy tym bezpretensjonalna i urocza. Każde słowo jest na swoim miejscu."

Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham - spróbujcie może tymi słowami utulić dziś swoje dzieci do snu. Wiadomo, w miłości nie chodzi o słowa, one mają być tylko potwierdzeniem gestów. Ale dla dzieciaków ważne jest byśmy nie tylko okazywali swoje uczucia, ale także nazywali je po imieniu. Ta książka ośmieli i nas - czasami wycofanych rodziców - i nasze szkraby.


Książka dostępne: www.lamala.pl
Recenzja: „Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham” wyd. Egmont, Magdalena Karst-Adamczyk
Trwa ładowanie komentarzy...